Może uśmiechniesz się do mnie pod gruszą
Zza rdzawych iskier ogniska
I nieśmiałym wzrokiem przypomnisz
jakaś Ty przeźroczysta
Może nieśmiało zaczepisz
Nad bladozielonym stawem
może będą nas czekać trzciny
może będą nas witać żurawie
Może będziesz mnie jeszcze całować
na wszystkich bieszczadzkich szczytach
może jak kiedyś, bez zwątpień
Zza rdzawych iskier ogniska
I nieśmiałym wzrokiem przypomnisz
jakaś Ty przeźroczysta
Może nieśmiało zaczepisz
Nad bladozielonym stawem
może będą nas czekać trzciny
może będą nas witać żurawie
Może będziesz mnie jeszcze całować
na wszystkich bieszczadzkich szczytach
może jak kiedyś, bez zwątpień
nie będę bał się zapytać
Koszmar tej nocy mnie dręczył
Koszmar tej nocy mnie dręczył
że niebo gromem rozbrzmiewa
że niebo nad tamtym wzgórzem
deszczem się na nas pogniewa
że niebo nad tamtym wzgórzem
deszczem się na nas pogniewa
Rozpędź ten wiatr pocałunkiem
ten sen niechaj snem pozostanie
Pokaż mi żar Twoich oczu
całuj mnie całuj Kochanie